Jak i gdzie przechowywać gotowe wędzonki?
Wyobraźmy sobie, że właśnie przynieśliśmy do domu trochę wędzonego mięsa. Aromat zachęca do zjedzenia wszystkiego na raz: szynki, kiełbasy i żeberek. Aby jednak nie przejadać się, będziesz musiał przechować część jedzenia. Jak pokazuje praktyka, wiele osób ma co do tego wątpliwości.
Co jest dozwolone? Gdzie to umieścić? Jak to zawinąć? A co najważniejsze, nie pozwól mu się zepsuć, bo to wstyd. Rozgryźmy to, bo nie ma tu żadnej nauki - to banalna praktyka zbudowana na błędach setek pokoleń.
Gdzie i jak przechowywać wędzonki?
Wszystko zależy od tego, co wędzimy i ile dni ma nam to wystarczyć. Jest jednak kilka podstawowych rzeczy, które lepiej wiedzieć z wyprzedzeniem:
- Przechowywać w lodówce, na dolnej półce. Tam temperatura jest najbardziej stabilna - nie wyższa niż +6°C;
- Nie zawijać w torbę, ale w coś, co oddycha. Pergamin lub ręcznik papierowy. Najlepiej w kawałek naturalnego materiału, jeśli jest dostępny;
- Jeśli masz piwnicę lub spiżarnię, świetnie. Najważniejsze, by było sucho i niezbyt ciepło. I w żadnym wypadku w pobliżu okna - wędzone mięso nie lubi światła;
- Nie układaj go ciasno. Jeśli mięso leży blisko siebie, może się udusić i stracić swój zapach. Lepiej dać mu trochę przestrzeni.
I jeszcze jedno: nie kładź wędlin obok czegoś bardzo śmierdzącego, jak śledź czy sos czosnkowy. W przeciwnym razie otrzymasz nowy przepis, o który nie prosiłeś.
Jak długo można przechowywać wędzone mięso?
To zależy od wielu czynników. Ale ogólna logika jest taka: im dłużej było wędzone i im mniej jest w nim wilgoci, tym dłużej można je przechowywać:
- Gorące wędzone mięso (kiełbasy, kurczak, ryby) - do tygodnia. Ale mniej znaczy lepiej;
- Wędzone na zimno (boczek, mostek, bekon) - do dwóch tygodni, jeśli są prawidłowo przygotowane;
- Próżnia jest najlepszą opcją. Jeśli jest szczelnie zapakowany, można go przechowywać przez trzy tygodnie. Ale po otwarciu należy je szybko zjeść;
- Zamrażanie jest ostatecznością. Smak nie zostanie całkowicie utracony, ale nie będzie taki sam. Tekstura ucierpi jako pierwsza, a aromat jako pierwszy.
Najważniejsze jest jednak, aby nie przesadzić. I nie należy mieć nadziei, że dym zrobi wszystko sam. Wydłuża on okres przydatności do spożycia, ale nie działa magicznie.
Palenie to połowa sukcesu. Drugą jest zapobieganie psuciu się wszystkiego. Jeśli zrobiłeś coś pysznego, nie bądź zbyt leniwy, aby to odpowiednio zakonserwować. Wtedy będzie w sam raz na drugi i trzeci dzień.